niedziela, 19 stycznia 2014

A to coś nowego :)

Stali przeglądacze bloga zapewne wiedzą, że nie szyję ubrań. Nie żebym się nimi nie interesowała. W końcu jestem kobietą z krwi i kości... no i pewnie stąd moja słabość do zakupków ;).

Podczas kilku nocy, gdy Tosia spała, mama turkotała maszyną od czasu do czasu rzucając słowo nazwijmy to "nie do napisania".
Efekt końcowy na zdjęciach.

Teraz myślę, że może uszyję też wersję na 80 cm wzrostu i razem z Szefową tak będziemy paradować.
Byłoby fajnie :))).








10 komentarzy:

  1. I oto jest dowód, że trzeba nową gałąź szycia uprawiać, bo efekt jest piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie Ci wyszło! Z czego to szyłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tkanina jest taka ala pikowana. Zakupiona w Opolu w Złotym rogu.
      Lamówka jest ze skóry ekologicznej.
      Guziki powlekane.

      Usuń
  3. No super! bardzo mi się podoba. Myślę, że szefowa byłaby też zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, muszę tylko dokupić trochę materiału, bo chyba mi nie starczy.

      Usuń
  4. Wiedziałam, ze potrafisz :) !!!!!!!!!!! , Piękna

    OdpowiedzUsuń
  5. Absolutnie piękna! dla mnie cudo godne kradzieży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)).

      Śmiałych rzezimieszków śpieszę poinformować, że to "cudo" trzymam w sejfie, pod ochroną czterech krępych bulterierów, które lubią demonstrować złe maniery ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło, jeżeli postanowisz zostawić ślad swojej obecności na moim blogu